Akta z chińskiego internetu / 2009 → dziś

Alpaka, krab i Wielki Harmonizator.

Jak niewinne zwierzątko zostało przekleństwem, urzędnicze hasło zamieniło się w skorupiaka, a cenzura niechcący stworzyła własny ogród zoologiczny.

草泥马
cǎo ní mǎ · koń z trawy i błota 🦙
河蟹
héxiè · krab rzeczny 🦀

Zaczęło się od alpaki

Wyobraź sobie internet, w którym napiszesz przekleństwo i zaraz może ono zniknąć. Co robisz? Piszesz je inaczej? Używasz skrótu? Chińscy internauci poszli dalej. Wymyślili zwierzę.

Rok 2009. Po sieci krąży opowieść o niezwykłym stworzeniu zamieszkującym fikcyjną pustynię. Są piosenki, obrazki, pseudoprzyrodnicze opisy. Stworzenie wygląda jak alpaka, choć nosi dumne miano konia z trawy i błota: 草泥马 (cǎo ní mǎ).

Urocze, prawda? Tylko że trzeba to przeczytać na głos.

Nazwa brzmi podobnie do 肏你妈, częściej zapisywanego jako 操你妈 (cào nǐ mā). To wulgarna, bardzo agresywna obelga dotycząca czyjejś matki. Po polsku można ją oddać bez wielkiej finezji: „pierdolę twoją matkę”.

Brzmienie nie jest identyczne. Różnią się między innymi tony, w mandaryńskim istotne dla znaczenia. Ale podobieństwo wystarczyło, żeby cała konstrukcja zadziałała. Jeden zestaw znaków wyglądał niewinnie, drugi dawał się usłyszeć między wierszami.

Nie możesz napisać, co myślisz? Wyhoduj alpakę, która powie to za ciebie.

W ten sposób niepozorny żart rozrósł się w jeden z najbardziej rozpoznawalnych memów chińskiego internetu. Dla jednych był zwykłym wygłupem z przekleństwem. Dla innych symbolem sprzeciwu wobec filtrowania słów. Obie interpretacje mogły żyć obok siebie, i właśnie to czyniło go tak skutecznym.

A potem przypłynął krab

Każda porządna internetowa mitologia potrzebuje przeciwnika. Skoro mamy alpakę, kto stanie po drugiej stronie? Chińczycy nie musieli długo szukać. Podpowiedź przyszła z języka oficjalnej polityki.

和谐 (héxié) oznacza harmonię. „Harmonijne społeczeństwo” było ważnym hasłem chińskiej retoryki państwowej. W języku internautów słowo zaczęło jednak żyć własnym życiem. Kiedy znikał wpis, można było powiedzieć, że został 被和谐了 (bèi héxié le), czyli „zharmonizowany”.

Brzmi znacznie łagodniej niż „skasowany przez cenzurę”. Problem zniknął, wszystko jest harmonijne, proszę się rozejść.

A potem ktoś podmienił znaki. 河蟹 (héxiè) oznacza kraba rzecznego. Brzmi niemal tak samo jak „harmonia”, z innym tonem na końcu. I nagle zamiast abstrakcyjnego mechanizmu kontroli mamy kraba, którego można narysować, wkleić do obrazka i wysłać znajomemu.

W memicznej mitologii kraby atakowały krainę koni z trawy i błota, a dzielne alpaki stawiały opór. Cała walka o swobodę słowa została przebrana za wyjątkowo podejrzany odcinek programu przyrodniczego.

DWA SŁOWA, JEDEN ŻART和谐 (héxié) to harmonia, a 河蟹 (héxiè) to krab rzeczny. Dowcip działa dzięki brzmieniu, nie dzięki dosłownemu znaczeniu znaków.

Słownik, którego filtr nie zamawiał

Alpaka i krab nie były jednorazowym wybrykiem. Chiński internet od lat bawi się samym sposobem zapisu języka. W mandaryńskim można podmienić znak na inny o podobnym brzmieniu, skrócić całe wyrażenie do łacińskich inicjałów, rozbić znak na elementy albo zastąpić słowo obrazkiem.

To trochę zabawa w kalambury, trochę slang, a czasem próba ominięcia prostego dopasowywania zakazanych fraz. Tylko bez romantyzowania: nie każda taka sztuczka omija współczesne mechanizmy moderacji. Algorytmy od dawna nie kończą się na wyszukiwaniu jednego brzydkiego słowa.

Weźmy 他妈的 (tā mā de). W zależności od sytuacji może działać jak nasze „kurwa”, „cholera” albo dosadny wzmacniacz zdania. W internecie potrafi zmienić się w TMD. Z kolei 傻逼 (shǎbī), obraźliwe określenie głupca, skraca się do SB.

Najlepszy zwrot akcji? 牛逼 (niúbī) ma wulgarne pochodzenie, ale bardzo często jest komplementem: „zajebiste”, „kozackie”. Internetowe NB może zatem oznaczać szczery zachwyt. Ten sam język, w którym obraza dostaje inicjały, pozwala też skomplementować czyjś pomysł skrótem wywodzącym się z obscenicznego słowa.

Jest jeszcze 卧槽 (wò cáo), popularny, bardziej memiczny i zwykle łagodniejszy krewny 我操 (wǒ cào). Zależnie od tonu to nasze „o kurwa!”, „ja pierdolę!” albo po prostu reakcja na coś absurdalnego. Znaczenie czytasz nie tylko ze znaków, ale z sytuacji.

Mała ściąga z dużym potencjałem do kłopotów

ZnakiPinyinO co chodzi?
他妈的tā mā de„Kurwa”, „cholera”, wulgarny wzmacniacz · TMD
滚gǔn„Wynoś się”, „spierdalaj”, zależnie od tonu
卧槽wò cáo„O kurwa!”, często łagodniejsze, memiczne
傻逼shǎbīBardzo obraźliwe „debil” · SB
牛逼niúbī„Zajebisty”, „kozacki” · NB
你妈死了nǐ mā sǐ le„Twoja matka umarła” · NMSL, agresywna obelga
草泥马cǎo ní mǎ„Koń z trawy i błota”, przekleństwo w przebraniu
河蟹héxiè„Krab rzeczny”, satyryczny symbol cenzury

To klucz do rozszyfrowania internetu, nie lista uprzejmości na spotkanie z nowo poznaną osobą. Zwłaszcza NMSL czy 操你妈 mogą zostać odebrane jako otwarcie wrogie. W tłumaczu wyglądają jak trzy słowa. W rozmowie potrafią wysadzić całą znajomość.

Dwa pisma, jeszcze więcej sposobów na zamieszanie

Do tej układanki dochodzi kolejna rzecz. Chiński zapisuje się znakami uproszczonymi i tradycyjnymi. Uproszczone dominują w Chinach kontynentalnych, tradycyjne są używane między innymi na Tajwanie i w Hongkongu. To różne sposoby zapisu, a nie dowód, że wszyscy mówią tym samym dialektem czy językiem. Choćby kantoński ma własny, bardzo bogaty zestaw przekleństw i gier słownych.

Nasza alpaka wygląda tak: 草泥马 (uproszczone) albo 草泥馬 (tradycyjne). Harmonia to 和谐 lub 和諧. Krab 河蟹 akurat nie potrzebuje zmieniać przebrania.

Możesz bezbłędnie przekonwertować znaki, przetłumaczyć każde słowo, a i tak nie zrozumieć żartu. Bo do jego odczytania potrzebujesz fonetyki, politycznego kontekstu, historii internetu i świadomości, że ktoś właśnie powołał do życia fikcyjne zwierzę wyłącznie po to, żeby powiedzieć „pierdol się” bez pisania „pierdol się”.

Kto wygrał: alpaka czy krab?

Nie, internetowa alpaka nie pokonała rzeczywistej cenzury. Platformy i filtry się zmieniają, kontrola treści jest dziś dużo bardziej złożona, a jeden pomysłowy homofon nie otwiera automatycznie zamkniętych drzwi.

A jednak w całej historii jest coś fascynującego. Ludzie dostają ograniczenia językowe, więc zamiast milczeć, zaczynają przebudowywać język. Pojawiają się nowe znaczenia, skróty, zwierzęta i historie. System chce porządku; użytkownicy odpowiadają absurdem.

W ten sposób zwykłe przekleństwo doczekało się własnej fauny, a walka o słowa zmieniła się w pojedynek alpaki z krabem.

I kto powiedział, że językoznawstwo musi być nudne?